Coraz więcej firm, zamiast zwiększania zatrudnienia, decyduje się na korzystanie z usług kontraktorów, czyli osób prowadzących indywidualne działalności gospodarcze. Ten model współpracy nie cieszy się jednak zbytnią miłością urzędników skarbowych, ze względu na częste nadużycia. Dlaczego urzędy się czepiają?
Jak zwykle, u źródła zaostrzonych przepisów, leżą patologie. W ciągu ostatnich kilku lat nagminne były przypadki łamania przepisów prawa pracy, w których pracodawcy wymuszali na pracownikach zakładanie działalności gospodarczych. Takie “transakcje wiązane”, każdorazowo bazowały na niewiedzy “przedsiębiorców z przymusu” i oznaczały znaczne pogorszenie ich sytuacji finansowej. Przyjrzyjmy się temu bliżej…
Dla uproszczenia, przyjmiemy wynagrodzenie brutto na poziomie przeciętnego wynagrodzenia w II kwartale 2010 roku, czyli 3 197,85 PLN brutto.
Na pierwszy rzut oka pracownik otrzymuje podwyżkę, bo zamiast 2 294,40 PLN “do ręki” dostaje przelew na 3 901,38 PLN za wystawioną fakturę o wartości netto równej dotychczasowej pensji brutto. Prawie dwa razy więcej. Rewelacja! Gdyby nie fakt, że z tej kwoty trzeba odprowadzić:
- 22 % VAT-u (704,00 PLN),
- składki do ZUS (840,94 PLN),
- 18 % zaliczki na podatek dochodowy (291,23 PLN).
Finalnie, w kieszeni naszego świeżo upieczonego (a raczej ugotowanego) biznesmena zostaje 2 065,68 PLN. Na pierwszy rzut oka to 228,72 PLN mniej niż na etacie, ale…
- w razie choroby, za 30 dni chorobowego otrzyma nie dotychczasowe 2 207,54 PLN, ale 1 303,05 PLN; co więcej – zasiłek zostanie wypłacony dopiero po 180 dniach nieprzerwanego opłacania składek na ZUS,
- w razie nieobecności w pracy z przyczyn innych niż chorobowe, zamiast 109,26 PLN za każdy dzień roboczy urlopu, nie dostanie niczego.
Zakładając, że nasz przedsiębiorca zechce wykorzystać 21 dni urlopu (1 pełny miesiąc) i zdarzy mu się przechorować tylko 2 tygodnie (w tym 10 dni roboczych), w skali roku jego wynagrodzenie z “etatowych” 27 489,37 PLN skurczy się do “czystego zysku” w wymiarze 22 341,18 PLN. Nie licząc oczywiście uszczuplonej o kilka tysięcy złotych podstawy do emerytury.
Warto podkreślić również, że z kasy pracodawcy (zleceniodawcy), zamiast 45 465,75 PLN za wynagrodzenie etatowe, wypłacone zostanie 33 577,43 PLN plus VAT, który w całości pracodawca odliczy.
Jak widać z powyższego przykładu, zanim zejdziemy z etatu i ulegniemy urokowi samozatrudnienia, zastanówmy się 10 razy, żeby nie zrobić interesu w stylu przysłowiowego stryjka.
Jak zatem przygotować się do bycia kontraktorem? O tym w następnym artykule.
Kwoty w powyższym przykładzie mają charakter szacunkowy i służą wyłącznie pokazaniu ogólnych zależności pomiędzy rozważanymi formami rozliczeń. Uproszczenia przyjęte w przykładzie:
- wynagrodzenie za dzień urlopu – przy 21 dniach roboczych w miesiącu,
- zasiłek chorobowy – przy 30 dniach chorobowego,
- podatek dochodowy liniowy – 19%,
- samozatrudniony nie ma żadnych innych kosztów niż zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego i ZUS.